Ciekawostki
| Krzesło – bardzo ważne narzędzie pracy… Długotrwałe siedzenie w biurze na nieergonomicznym krześle może być przyczyną bardzo poważnych zaburzeń w funkcjonowaniu kręgosłupa oraz układów krwionośnego i nerwowego. Już w 1700 roku Bernardinus Ramazzini, nazywany ojcem medycyny przemysłowej, wymienił niektóre schorzenia mięśniowo-szkieletowe jako efekty wykonywanej pracy. Od czasu jego „Uczonej rozprawy o chorobach rzemieślników” wiedza medyczna poczyniła ogromne postępy, a jednak nowoczesne technologie i organizacje pracy wciąż ją wyprzedzają. Coraz większą część czasu spędzamy w pozycji siedzącej. Pozycja ta wcale nie jest najwygodniejsza dla naszego kręgosłupa. Wręcz przeciwnie. Badania przeprowadzane już w latach 70. ubiegłego wieku wykazały, że ciśnienie w dysku (krążku międzykręgowym w regionie lędźwiowym kręgosłupa) jest dużo większe w pozycji siedzącej, niż kiedy stoimy. Pozycja wyprostowana jest bowiem efektem ewolucji biologicznej trwającej kilka milionów lat, podczas których kręgosłup stopniowo „przyzwyczajał” się do utrzymywania naszego ciała w pionie. Tymczasem siedzący tryb życia to efekt rozwoju kulturowego, trwającego zbyt krótko, by w budowie kręgosłupa dokonała się jakakolwiek ewolucja. Kształt oraz miękkość siedziska i oparcia decydują o komforcie, jaki odczuwamy przysiadając na krześle, lecz nawet najlepsza forma okaże się niewystarczająca, jeśli będziemy w nim siedzieć przez kilka godzin. Krzesło biurowe powinno więc dawać możliwości wyregulowania swoich parametrów do sylwetki użytkownika, czyli wzrostu i wagi. Chodzi nie tylko o wysokość siedziska, ale także o jego głębokość i pochylenie oraz wysokość i pochylenie oparcia. To popularne minimum, które zapewniają już najprostsze mechanizmy. Dużo więcej korzyści dla zdrowia daje tzw. siedzenie dynamiczne, którego idea zdobyła sobie w ostatnich latach ogromną popularność wśród lekarzy-ortopedów, ergonomistów oraz projektantów i producentów mebli. Współczesne krzesła i fotele biurowe mają prowokować użytkownika do ciągłej zmiany pozycji, a jednocześnie gwarantować, by oparcie śledziło ruchy ciała, w sposób ciągły podpierając kręgosłup. Dzięki temu naciski na krążki międzykręgowe zmieniają się co jakiś czas (nie są jednostajne), a część ich wartości przejmuje oparcie krzesła. Profesjonalne laboratorium PROFIm posiada własne profesjonalne laboratorium, w którym każdy nowy model krzesła jest badany na kilku etapach zanim opuści nasz zakład. W laboratorium firmy PROFIm przez okres około jednego miesiąca krzesła podaje się:
Po co ergonomia? Ergonomia jest istotnym elementem nowoczesnego zarządzania. Chcąc wydobyć potencjał załogi, należy tak urządzić miejsce pracy, by dostosować je do warunków psychofizycznych człowieka. Dobre oświetlenie, blat biurka na odpowiedniej wysokości, a przede wszystkim krzesło wyposażone w rozmaite systemy regulacyjne. Zwłaszcza, że z żadnym innym meblem w biurze nie jesteśmy aż tak mocno związani… Zresztą nic dziwnego. Jeśli założyć, bardzo optymistycznie, że tydzień pracy trwa 40 godzin, łatwo wyliczyć, że w skali roku na krześle spędzamy przynajmniej 2000 godzin, czyli 85 dób. Tym bardziej więc, głupotą byłoby oszczędzać właśnie na nim, gdyż to co ewentualnie zaoszczędzimy, prędzej czy później wydamy na opłaty związane ze zmniejszoną wydajnością i zwolnieniami pracowników. Ciągle w ruchu Czym zatem kierować się przy wyborze krzesła współpracującego z naszym kręgosłupem? - Przede wszystkim powinno ono prowokować swojego użytkownika do tego, by siedział dynamicznie - odpowiada fizjoterapeutka Katarzyna Kuich. Takie siedzenie umożliwia na przykład krzesło UWU, wyposażone w mechanizm Synchro. - Jest to rozwiązanie niezwykle dogodne dla naszego kręgosłupa. Pozwala na częstą zmianę ułożenia ciała przy jednoczesnym zachowaniu prawidłowej pozycji siedzącej. W UWU możemy regulować wysokość siedziska, tak by nogi swobodnie opierały się o podłogę, ale też wysokość oparcia, co umożliwia rozluźnienie górnej części pleców - podkreśla Kuich. Krzesło typu UWU stwarza możliwość swobodnego "pobujania się", z pełną gwarancją bezpieczeństwa zarówno dla krzesła jak i właściciela. Jednocześnie sprawia, że zalecenia: usiądź prosto - odchodzą na szczęście (dla naszego kręgosłupa) do lamusa. To wszystko jest tak istotne ponieważ przyczyną dyskomfortu są krążki międzykręgowe, które najbardziej obciążamy podczas długotrwałego siedzenia w jednej, statycznej pozycji. Pomyśl zanim usiądziesz W Polsce nikt nie prowadził takich badań, ale angielscy pracodawcy dowodzą, że w skali roku tracą 60 miliardów funtów z powodu zwolnień pracowników wywołanych chorobami kręgosłupa. Nie trzeba być wybitnym ekonomistą ani strategiem, żeby dostrzec konieczność inwestycji w ergonomiczne biuro. Inwestycji, która zwróci się szybko i na pewno z nawiązką. Specjaliści ostrzegają... Specjaliści twierdzą, że człowiek zbyt szybko stanął na dwóch nogach i stąd wiele jego problemów. Kręgosłup toczy nieustanny wyścig z cywilizacją i czasem przegrywa. Ewolucja nie nadąża, a my swoim stylem życia ustawiamy na trasie dodatkowe przeszkody. Śniadanie, droga do firmy, następnie 8 godzin za biurkiem, droga do domu, obiad. Wieczorem relaks przed telewizorem, kolacja… a wszystko to na siedząco. Łatwo wyliczyć, że w takiej całkowicie nienaturalnej dla naszego kręgosłupa pozycji, spędzamy każdego dnia co najmniej 12 godzin. Jednym słowem - maraton. Po przyjęciu przez człowieka postawy stojącej, kręgosłup stale jest poddawany działaniu ogromnych sił. Mają one związek przede wszystkim z wszędobylską grawitacją – wyjaśnia fizjoterapeutka Katarzyna Kuich. – Kręgosłup jest tą częścią naszego układu kostnego, która ma do wykonania najwięcej odpowiedzialnych zadań: podpiera ciało, dźwiga jego ciężar oraz spełnia funkcję amortyzującą. Ponadto jest ochroną dla rdzenia kręgowego i korzeni nerwowych. Niszczeją od nie używania. Z upływem lat dyski w kręgosłupie tracą sprężystość i zużywają się. Jakby na przekór ustalonemu biegowi spraw: tym szybciej im mniej ich używamy. - Jeśli prowadzimy mało aktywny tryb życia, odcinamy naszemu kręgosłupowi dopływ substancji odżywczych. Dzieje się tak dlatego, że są one zasysane z sąsiednich tkanek tylko wówczas kiedy się ruszamy – wyjaśnia K. Kuich. Katastrofą dla naszego kręgosłupa jest zgarbiona sylwetka. Często sprzyjają jej niestety nieodpowiednie meble. Zwłaszcza te do pracy, przy których spędzamy w ciągu roku ponad 2 tysiące godzin. Dla wypoczynku w biurze - nowe technologie coraz częściej kwestionują siedzenie prosto. To dobrze – twierdzi projektant Mathias Seiler, autor innowacyjnej linii foteli biurowych Sedus: Open Up i Open Mind. Pozwalają one nie tylko pracować i kreatywnie myśleć. Pracować wydajnie to znaczy pracować dynamicznie. W zależności od nastroju – na leżąco, na siedząco lub stojąco. Nowy sposób myślenia i tworzenia przez ruch to właśnie propozycja Sedusa. Kołysanie na krześle zakazane w czasach szkolnych, tak naprawdę może okazać się niezwykle inspirujące i przydatne w życiu zawodowym. A wszystko dzięki elastycznemu połączeniu oparcia (tzw. mechanizm dorsokinetyczny), które przypomina ludzkie stawy. Dzięki temu doskonale przystosowuje się do wszelkich ruchów: rotacyjnych, bocznych i wstecznych. W połączeniu z innowacyjnym mechanizmem „Similar” umożliwia wygięcie oparcia aż o 45˚, a tym samym nawet krótką drzemkę w wygodnej pozycji. Podczas długotrwałego siedzenia, najbardziej narażony na ból jest dolny odcinek kręgosłupa. Aby mu zapobiegać, model Open Up umożliwia regulację wysokości także w lędźwiowej części kręgosłupa. Dzięki temu zapewnia optymalne wsparcie przepracowanym plecom. Wyliczono, że kiedy leżymy na plecach nasz kręgosłup obciąża 30 kilogramów. Podczas chodzenia obciążenie wzrasta do 85 kg, przy skakaniu do 110, a podczas niewłaściwego siedzenia może przekroczyć nawet 180 kg. Te dane, wzbogacone informacją, iż najczęściej bierzemy L4 właśnie z powodu bólu kręgosłupa, powinny przekonać, że na krześle, na którym spędzamy ponad 1/3 swojego życia nie ma sensu oszczędzać, bo zawsze będą to oszczędności pozorne. PC ma tylko 28 lat Pierwszy komputer osobisty, czyli PC (Personal Computer) powstał 28 lat temu. 12 sierpnia 1981 firma International Business Machines, znana szerzej jako IBM lub Big Blue, zaprezentowała komputer przeznaczony dla indywidualnego odbiorcy. Pierwszy PC zaprezentowany został w sali balowej hotelu Waldorf Astoria w Nowym Jorku, kosztował 1565$ i oferował więcej niż swój 20 lat starszy krewniak, kosztujący 9 milionów dolarów i zajmujący cały budynek. Specjalnie dla PC 5150, Intel zaprojektował procesor 8088 (zubożoną wersję 8086) pracujący z porażającą prędkością 4.77 MHz. Komputer wyposażony był w 256 KB RAMu i stację dyskietek 5.25; 160 KB. Wynalezienie komputera osobistego całkowicie zmieniło charakter pracy biurowej. Pracownicy biurowi znacznie więcej czasu spędzają w pozycji siedzącej – wykonując większość zadań z użyciem komputera. Wraz z rozwojem technologii IT i komputerów PC wzrasta rola dobrego, ergonomicznego krzesła biurowego, na którym siedzi się podczas pracy z komputerem… Krzesła, które budzą strach Obecnie krzesła i fotele kojarzą nam się z wygodą, funkcjonalnością i bezpieczeństwem użytkownika. Są też takie, o których myśl powoduje ciarki na plecach. O wygodę i bezpieczeństwo współczesnych użytkowników krzeseł troszczą się całe zespoły projektantów. Myśl o ich funkcjonalności przyświecała konstruktorom już ponad 100 lat temu. Tak właśnie powstał fotel dentystyczny i krzesło elektryczne. Co było pierwsze? Przypatrując się pierwszym modelom krzesła dentystycznego począwszy od 1832 r. trudno nie oprzeć się wrażeniu, że wygląda ono raczej jak narzędzie do zadawania tortur czy element scenariusza filmu grozy, a nie urządzenie, służące do dbania o zdrowie. Proste, z wysokim oparciem, podnóżkiem… przypomina krzesło elektryczne! Co ciekawe, takie skojarzenie jest jak najbardziej uzasadnione. A może jest zupełnie odwrotnie? Historia pewnego krzesła Wynalazcą krzesła elektrycznego jest nie kto inny, jak Thomas Alva Edison. Oczywiście, przyświecały mu przy tym projekcie idee jak najbardziej szczytne. Prawdopodobnie, bo też już przecież trudno dojść „co autor miał na myśli”, chodziło mu o przekonanie ludzi, że energia elektryczna może być dla człowieka niebezpieczna. Pierwsza egzekucja na edisonowskim wynalazku przeprowadzona została w 1890 r. Skazany to William Kemmler, który siekierą zamordował swoją żonę. Już wówczas użycie krzesła elektrycznego było propagowane jako bardziej humanitarne niż dotychczas stosowane odebranie życia przez powieszenie. Zemsta dentysty A co wspólnego ma krzesło elektryczne z dentystycznym? Otóż krzesło elektryczne, wymyślne przez Edisona skonstruował pewien dentysta, którego nazwisko spowiły już mroki zamierzchłej przeszłości. Być może zainspirowało go własne krzesło, na którym codziennie przyjmował gryzących go w palce pacjentów? Krzesło dla olbrzyma Największe krzesło na świecie powstało wcale nie dla największego na świecie człowieka lecz do celów marketingowych. Taką formę promocji wybrał jeden z niemieckich sklepów meblowych w miejscowości Eschborn koło Frankfurtu nad Menem. Krzesło, przy którym można poczuć się jak Guliwer w krainie olbrzymów jest naprawdę imponujących rozmiarów. Jest wysokie na ponad 25 m. Siedzisko ma na wysokości prawie 13 m. Co ciekawe, ten reklamowy gadżet okazał się największym krzesłem na świecie i został wpisany do księgi rekordów Guinessa. Zapewne na widok takiego krzesła niejedna osoba zrobi przysłowiowe „wielkie oczy”. Amerykanin Kim Goldman z Chicago jest w tej dziedzinie rekordzistą. Potrafi wysunąć oczy z oczodołów na odległość 11 cm. Ciekawe, co dzięki tej umiejętności mógłby dostrzec siedząc na tak wielkim krześle? Między przodem, a tyłem... Każdy człowiek, nawet ten wewnętrznie rozdarty, jest jednością. Przynajmniej fizycznie. Jeśli boli Cię ząb nie poczytasz książki i nie wyjdziesz z uśmiechem na jogging. Są w tej jedności i pewne „tajemnice” – czasem zatrucie pokarmowe będzie się objawiać jedynie bólem głowy. Są również związki mniej niezwykłe. Jeśli masz nadwagę – przy chodzeniu bolą cię stawy. Ale do rzeczy. Z racji głównego tematu tej strony www rzecz ma na pewno związek z siedzeniem. I rzeczywiście ma. Już wiesz, że jak siedzisz, to kręgosłup jest obciążony… powodując fatalny w skutkach wielogodzinny nacisk na odcinek lędźwiowy kręgosłupa. I że powinieneś się ruszać przy siedzeniu (siedzenie dynamiczne) i czasem coś ćwiczyć (na ten kręgosłup). No właśnie – i tu wracamy do sedna i tematu jedności. Żeby nie bolały plecy – trzeba ćwiczyć brzuch. Tak, tak – nawet – a może szczególnie ten pieczołowicie wyhodowany. Ten biedny „zasiedziany” kręgosłup musi się na czymś wspierać (to coś – to mięśnie - z każdej strony Twojego tułowia). Dźwiga on twoje kochane ciałko (musi nawet jak nie chce albo nie może). Pracy raczej nie zmienisz, nawyki możesz próbować (zależnie od siły woli) – ale na troszkę ćwiczeń – skłonów, tzw. brzuszków, skrętów tułowia – to chyba cię stać. W imię jedności – Twojej własnej. POPIERAJ SWÓJ KRĘGOSŁUP! Projektowanie mebli U zarania ludzkiej cywilizacji, gdy jeszcze nie znano pojęcia mebel, człowiek powodowany jedynie potrzebą ułatwienia sobie życia, w sposób naturalny stosował rozmaite, stworzone przez naturę - samorodne obiekty. Pień powalonego przez wiatr drzewa lub kamień służył jako miejsce do siedzenia, płaski blok skalny pełnił funkcję podstawy do wykonywania różnych powszednich prac, miękki mech lub wełniste skóry były legowiskiem. Na przestrzeni lat w wyniku twórczej działalności człowieka powstawać zaczęły sztuczne wytwory zastępujące wspomniane wcześniej samorodne obiekty. Poprzez wieki zgodnie z upodobaniami żyjących w danej epoce społeczeństw, zmieniały się ich formy. Kreowano nowe rodzaje mebli, spełniających konkretne funkcje: do siedzenia, leżenia, pracy, spożywania posiłków, przechowywania i inne. Sprzęt - był starą polską nazwą nadawaną wielu przedmiotom użytkowym stanowiącym elementy wyposażenia pomieszczeń. Nazwa meble lub memble występuje w Polsce dopiero w inwentarzach z drugiej połowy XVIII wieku. W księgach grodzkich z końca XVIII wieku znajdujemy opis: „rozpowszechniła się dziś nazwa membla, jaką dla sprzętu nadają, który ku wygodzie, pożytkowi i ozdobie służy". Na przestrzeni dziejów w meblarstwie istniały dwa nurty: ludowy i dworski, tak różne od siebie, jak różna była sytuacja materialna ludu i społeczności dworskiej. Wykładnikiem jakości umeblowania dworskich wnętrz, oprócz będącego w związku z aktualnie panującą modą gustu zleceniodawcy, był również stopień jego zamożności oraz poziom umiejętności wykonawcy. Były to meble również dziedziczone po przodkach. Monarchowie lub inni możni odbiorcy większości z artystów meblarzy zlecali kompozycję wnętrz swoich nowobudowanych pałaców. W twórczości ludowej, rzemieślników i chałupników wiejskich, znajdowały swój wyraz formy pochodzące z siedzib warstwy panującej, zwykle o pewien ciąg czasu opóźnione w stosunku do form oficjalnych i znacznie zmienione lub całkowicie przekształcone przez ludowego artystę, który wprowadzał w nie inną bytową treść i formy odpowiednie dla miejscowych materiałów i mniej doskonałej techniki wykonania. Równolegle doskonaleniu podlegały metody wytwarzania mebli zarówno w zakresie samej techniki jak i sposobów organizacji produkcji. I tak w XX wieku na skutek wielkich przemian gospodarczych i społecznych, kiedy to w meblarstwie nad rzemiosłem zaczął dominować przemysł będący w stanie wyprodukować meble dla szerokich rzesz ludzi, podział na meble ludowe i dworskie stracił rację bytu. Wykształcił się inny, wynikający w największym stopniu z przeznaczenia mebli. Zaczęto wyróżniać meble: mieszkaniowe, biurowe, szkolne, hotelowe, okrętowe, ogrodowe i wiele innych. O wartości mebla zaczęły stanowić zastosowane do ich produkcji materiały, okucia oraz wyposażenie dodatkowe zwłaszcza w meblach kuchennych. W wyniku wielu przemyśleń i prac badawczych dokonano kolejnego podziału mebli - takiego, który uwzględnia wiek użytkownika, jak również jego cechy antropometryczne. Różnicuje on konstrukcje poszczególnych mebli przeznaczonych dla ludzi dorosłych i dla dzieci. Określono również, poprzez postępowanie normalizacyjne szereg cech, jakie powinny one posiadać. Na podstawie opracowanych norm, od dziesiątek lat meble dla dorosłych i dzieci produkowane są dyskretnie, wielkoseryjnie lub nawet masowo w różnych fabrykach. |
NEWSLETTER
WEBCLIENT

